Resort, akredytacja, kastracja i temu podobne…

opublikowano: . Opublikowano w Różne

resort akredytacji kastracjiZałożę się, że duża część dorosłych miałaby nie lada problem z poprawnym wytłumaczeniem znaczenia słów zawartych w tytule (przynajmniej niektórych). Niby każdy wie o co ogólnie chodzi ale diabeł zwykle tkwi w szczegółach. Śpieszę wyjaśnić, że wszystkie wspomniane słowa zostały zasłyszane podczas jednego wydania Wiadomości TVP. I nie ma w tym nic dziwnego, że ja człowiek młody, dobrze wykształcony i mieszkający w dużym mieście (choć głosujący inaczej niż twierdzą media i sondaże) czasami nie zrozumiem jakiegoś słowa płynącego z głośnika telewizora. W końcu słowa te padają z ust profesorów socjologii, doktorów ekonomii itp.


Wracajmy do naszych Wiadomości. Same w sobie to świetny sposób na spędzenie czasu przed telewizorem w przeciwieństwie do odmóżdżających seriali. Problem pojawia się gdy oglądamy je razem z dzieckiem, w moim przypadku sześcioletnim. Dzieci mają wiele cudownych cech, z których niestety szybko wyrastają. Jedną z takich cech jest bezwstydna ciekawość (uwaga – bezwstyd w wydaniu dorosłych to zupełnie co innego), która powoduje że chcą wiedzieć wszystko i to najlepiej zaraz. Gdy dorosną często dochodzą do wniosku, że im człowiek mniej wie tym jest bardziej szczęśliwy – ot ironia losu.

I znów odeszliśmy od Wiadomości, tym razem oglądanych wspólnie z ciekawym życia dzieckiem. Tak więc pora na wiadomości gospodarcze – z ust spikerki pada słowo „resort” i …. zaczęło się!

- Tato, co to jest resort?

Tu nastała chwila milczenia. Niestety niezbyt długa.

- Tato, co to jest resort?! – powiedziane z wyraźnym zniecierpliwieniem.

- Ministerstwo - odpowiedziałem.

- A co to jest ministerstwo?

No i z wiadomości gospodarczych byłoby na tyle, trzeba dziecku wytłumaczyć opisowo czym jest ministerstwo. Udało się. Oglądamy dalej.

- Tato, co to jest akredytacja?

Choć bardzo się starałem, po minie dziecka zauważyłem, że kiepsko mi idzie. Nagle na ekranie pojawił się news o bezdomnych kotach zamieszkujących nasze osiedla i tu… nastąpił koszmar!

- Tato, co znaczy wykastrować?

Spojrzałem na żonę z wymownym wołaniem o pomoc w oczach. Żona szybko zauważyła, że to najwyższy czas na kolację i dziwnie ochoczo wyszła do kuchni. Po tej dezercji na placu boju zostałem sam. Rozważałem już rezygnację z własnej zasady, że jak dziecko pyta to należy rzetelnie odpowiedzieć, ale stwierdziłem, że muszę być konsekwentny. No i wytłumaczyłem. Ku mojemu zdziwieniu to ja byłem bardziej skrępowany sytuacją niż moje dziecko. Dziś się temu nie dziwię, w świecie dziecka wszystko jest nowe więc musiałoby być ciągle zdziwione.

Było minęło. Zastanawiam się jednak czy dziś nie ukaże się news o kolejnym aresztowanym pedofilu czy kolejnej manifestacji gejów i lesbijek. Chyba przerzucę się na wieczorne wydanie Panoramy – dziecko nie pyta tylko kiedy śpi.



1000 znaków do wykorzystania

Antispam Odśwież/zmień obrazek Wielkość liter jest rozróżniana

REKLAMA

REKLAMA