Piankolina Bubber - Delta of Sweden - recenzja
Znane od dziesiątków lat plastelina i modelina, którymi rodzice bawili się gdy byli dziećmi, to teraz tylko część rynku lepiszczy dla dzieci. Teraz tata może sprawić dziecku także ciastolinę lub piankolinę. To właśnie piankolina a konkretnie Bubber od Delta of Sweden, będzie odgrywać w artykule główną rolę.
Bubber dostępny jest w 6. kolorach i jest bardzo lekki. Ma ciekawą konsystencję. Bardzo łatwo obrabia się narzędziami. W naszym przypadku było to krojenie nożem i skrobanie wkrętakiem. Wszystko z powodu braku profesjonalnych narzędzi takich jak miretka.
Piankolina nie jest ciągliwa jak plastelina. Próba jej rozciągnięcia zawsze skutkuje pokruszeniem. Dzięki temu możemy uzyskać efekt okruchów ale już wałka nie da się uformować. Podczas wałkowania w dłoniach, wszystko się rozpada. Można za to, przy odpowiednio dużej ilości piankoliny, uformować duże bryły o równych ścianach. Późniejsza ich obróbka poprzez formowanie nożem, wykrajanie formami czy rzeźbienie innym narzędziem jest łatwa i przyjemna. Nie trzeba mocować się z ciężkimi bryłami bo piankolina jest lekka, zupełnie jakby trzymało się w ręce styropian.
Piankolina świetnie nadaje się do rzeźbienia. Powstałą rzeźbę można utwardzić poprzez wypiekanie w piekarniku. Potrzeba na to ok. 15 minut. W obliczu możliwości takiego utrwalenia jej kolejna cecha jaką jest pływanie po wodzie, nabiera cech użyteczności. Można bowiem zrobić sobie statek, czy jakiś inny obiekt pływający i cieszyć się nim podczas zabaw w wodzie.
Kolejnym wnioskiem jaki wysnuliśmy podczas modelowania piankoliny jest taki, że najlepiej jest to robić za pomocą foremek. Foremki muszą mieć możliwość wypchnięcia materiały od tyłu. W inny sposób ciężko byłoby wyciągnąć masę ze środka zachowując jej kształt nienaruszony. Zarówno przykładowe formy jak i próbą opróżnienia formy można zaobserwować w końcowej fazie filmu znajdującego się poniżej. Tak jak już zostało napisane, skromna ilość piankoliny nie pozwoliła nam rozwinąć skrzydeł ale dała możliwość poznania jej fizycznych cech a przez to możliwości jakie daje dzieciom.
Po naszej krótkiej bądź co bądź zabawie z piankoliną wyciągnęliśmy wnioski, że jest ona przeznaczona do budowli z większych elementów. Dzięki temu, że nie mieliśmy jej na tyle dużo by zrobić coś konkretnego tj. dużego odkryliśmy, że misterne budowle to nie jest jej specjalność. Szczególnie dlatego, że nie lepi się między sobą tak dobrze jak plastelina i trzeba ją mocniej dociskać. Niestety takie traktowanie deformuje delikatne, małe elementy.
Na filmie widać porcję 47g masy plastycznej. Jedno opakowanie, zawierające 142g kosztuje ok 45zł. Na mój gust trzeba co najmniej 2 lub 3 takie wiaderka by swobodnie się pobawić. Większe opakowania 851g dedykowane są już dla przedszkoli, przynajmniej teoretycznie. Koszt też jest duży bo ok. 160zł.
Piankolina Bubber delikatnie barwi dłonie a zabarwienie łatwo zmywa się mydłem. Ma zapach gliny ale nie śmierdzi. Co ważne, nadepnięta nie wgniata się w dywan. Można powiedzieć, że daje się odkurzyć praktycznie do zera. Po trzech dniach nie było już po niej śladu.
Na koniec należy dodać, że piankolina nie jest substytutem plasteliny. Jest czymś zupełnie innym. Nie oferuje tego co plastelina i odwrotnie.

- łatwo i przyjemnie formuje się narzędziami: nóż, foremki, skrobaki itp
- możliwość uzyskania efektu okruchów
- mozna z niej wykonać formę do odlewu
- nie wysycha na powietrzu
- lekka
- ładnie pachnie
- pływa po wodzie
- możliwość utrwalenia poprzez wypiek w piekarniku
- łatwo się odkurza, nie wciska się w dywan

- trudno formuje się małe części, o regularnych kształtach tylko przy użyciu palców...
- trudno więc zrobić coś małego z wielu kawałków
- nie daje się rolować dłoniami w wałki

Próbkę produktu udostępnił artyzan.pl - dziękujemy.


RSS
