Wyprawa z Martyną Wojciechowską - recenzja
"Gracze przemierzają świat razem ze znaną podróżniczką, Martyną Wojciechowską. Pokonując kontynenty odpowiadają na pytania związane z miejscami postoju. Gra "Wyprawa z Martyną Wojciechowską", to emocjonująca zabawa dla całej rodziny i jednocześnie bogate źródło ciekawych informacji o świecie."
Powyższy napis znajduje się na odwrocie pudełka i zainteresuje tylko dociekliwych. Podstawową zachętą do kupna jest nazwisko i twarz Martyny Wojciechowskiej, znanej dziś jako dziennikarka i podróżniczka. Jednak moim pierwszym skojarzeniem z nazwiskiem dziennikarki jest jej pamiętna sesja w Playboy-u. Martyna w warsztacie, wysmarowana smarem i olejem silnikowym... ale już dość bo google sklasyfikuje naszą stronę w kategorii "tylko dla dorosłych". Dziś widzimy Martynę ubraną w ciuchy turystyczne, z plecakiem, pokonującą bezdroża z dala od cywilizacji, bez makijażu, czasami brudną, spoconą... no i znów mnie ściąga z torów.
Gra została wydana przez firmę Alexander, producenta dobrze znanego na rynku gier planszowych (np Mistrz Słowa). Omawiana gra jest grą edukacyjną w ścisłym tego słowa znaczeniu. Główną częścią gry jest odpowiadanie na, zadawane po każdym ruchu pionkiem, pytania. Można by napisać zgadywanie zamiast odpowiadanie, ponieważ pytania nie są łatwe nawet dla dorosłych graczy. Gra przeznaczona jest dla dzieci starszych niż 8 lat i dla dorosłych. Samo przesuwanie pionków po planszy byłoby zbędne, gdyby nie pytania o flagi narodowe i pola z "opowieściami Martyny".
Częstą wadą gier "z pytaniami" jest ich skąpa ilość. Często gra nadaje się do wyrzucenia po dwóch, trzech grach, ponieważ dziecko zna pytania i odpowiedzi na pamięć. Na szczęście w tym przypadku producent nie oszczędzał na pytaniach.
Gra zawiera 47 kart "pytań i odpowiedzi", 4 karty "opieści Martyny" oraz 16 pól z pytaniem o flagę narodową. Razem daje nam to 322 pytania. Żeby zobrazować trudność pytań podam kilak przykładów:
1. Traktat antarktyczny podpisano w: a. 1977r., b. 1959r.
2. Najwyższy szczyt Antarktydy to: a. masyw Kirkpatrick, b. Masyw Vinsona.
I tak dalej. Założę się, że większość z nas może tylko zgadywać (dla ciekawych poprawnych odpowiedzi polecam encyklopedię lub kupno gry). Miły przerywnik w grze stanowią "opowieści Martyny" - szkoda, że jest ich tylko cztery.
Do wad gry można zaliczyć małą planszę oraz, co mnie strasznie irytuje, to, że gra przeznaczona jest tylko dla dwóch osób. Nie ma żadnej logicznej przyczyny, dla której nie mogłoby grać trzy lub cztery osoby. To nie warcaby ani brydż. Wystarczy dołożyć dw pionki i cztery karteczki z literkami. Żeby zagrać z żoną i dzieckiem musiałem wziąć pionek z Chińczyka i zrobić sobie karteczki. Co skłoniło producenta to takich oszczędności?
Podsumowując możemy powiedzieć, że gra jest warta swojej ceny (około 18 zł w internecie). Posiada bardzo duże walory edukacyjne i może stanowić przeciwwagę dla gier typowo losowych, jak wpomniany wyżej Chińczyk.

- ładna szata graficzna
- gra "bardzo" edukacyjna
- przystępna cena

- gra przeznaczona tylko dla 2 osób
- mała plansza



RSS
